Zasada
Europejski portal e-Sprawiedliwość formułuje ją bez ogródek: „If the authorities of the receiving EU country require a certified translation of the public document presented by the citizen, they must accept a certified translation made in any EU country.”
To obowiązek urzędu przyjmującego, a nie zalecenie. Tłumaczenie poświadczone przez uprawnionego tłumacza w jednym państwie członkowskim nie może zostać odrzucone w pozostałych dwudziestu sześciu wyłącznie z tego powodu, gdzie je sporządzono.
Dla polskiego tłumacza przysięgłego oznacza to konkretnie: wykonane przez niego tłumaczenie powinno zostać przyjęte w Niemczech, Francji czy Holandii — o ile dokument mieści się w zakresie rozporządzenia.
Czego rozporządzenie dotyczy
Zakres ograniczono do dokumentów urzędowych z wyliczonych dziedzin. Portal wymienia między innymi:
- Urodzenie, pozostawanie osoby przy życiu, zgon.
- Imię i nazwisko.
- Małżeństwo, w tym zdolność do zawarcia małżeństwa i stan cywilny.
- Rozwód, separacja prawna i unieważnienie małżeństwa.
- Zarejestrowany związek partnerski i jego rozwiązanie.
- Pochodzenie dziecka oraz przysposobienie.
- Miejsce zamieszkania lub pobytu i obywatelstwo.
- Brak wpisu w rejestrze karnym.
- Prawo głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych i do Parlamentu Europejskiego.
Dyplomów na tej liście nie ma — do dokumentów potwierdzających wykształcenie rozporządzenie się nie stosuje.
Granica, której wielu nie zauważa
Na szczególną uwagę zasługuje jedno zdanie: „The Regulation deals with the authenticity of public documents but not with the recognition of their legal effects in another EU country.”
Chodzi więc o autentyczność, a nie o skutki prawne. To, czy zarejestrowany za granicą związek partnerski wywołuje w państwie docelowym takie same następstwa, nadal rozstrzyga prawo krajowe.
Radzenie klientowi inaczej byłoby obietnicą wykraczającą poza treść normy. Rozporządzenie zdejmuje barierę formalną — legalizację, apostille i spór o pochodzenie tłumaczenia — lecz nie zrównuje systemów prawa rodzinnego.
Formularze wielojęzyczne
Do dokumentów objętych rozporządzeniem można otrzymać wielojęzyczny formularz standardowy. Załącza się go, aby uniknąć konieczności tłumaczenia; organ przyjmujący może wtedy zażądać tłumaczenia tylko w wyjątkowych okolicznościach.
Warto uprzedzić o tym klienta, zanim przyjmie się zlecenie. Uczciwa informacja, że tłumaczenie może nie być potrzebne, buduje zaufanie skuteczniej niż wykonane i niewykorzystane zlecenie.
Poza zakresem rozporządzenia
Dla dokumentów spoza wyliczonych dziedzin — dyplomów, zaświadczeń zawodowych, dokumentów spółek — rozporządzenie nie ma zastosowania. Wymagania wobec tłumaczenia określa wtedy prawo państwa, w którym dokument jest składany.
Dlatego przy takich sprawach nadal warto zapytać organ wprost o trzy rzeczy: państwo, nazwę urzędu i rodzaj postępowania. Bez nich każda odpowiedź o uznawalności pozostaje zgadywaniem.
Poza Unią
Przy dokumentach kierowanych poza UE uproszczenia rozporządzenia nie działają. Wraca legalizacja albo apostille, a wymagania wobec tłumaczenia określa państwo docelowe.