Co się nie zmienia
Poświadczenie jest czynnością osobistą. Ustawa nakłada obowiązki na tłumacza wpisanego na listę: szczególną staranność, bezstronność i zachowanie w tajemnicy faktów i okoliczności poznanych w związku z tłumaczeniem (art. 14 ust. 1). Tych obowiązków nie da się przenieść na oprogramowanie.
Pieczęć zawiera imię i nazwisko konkretnej osoby i jej pozycję na liście (art. 18 ust. 1). Ustawa wiąże z tym odpowiedzialność zawodową: „Tłumacz przysięgły niewypełniający obowiązków, o których mowa w art. 8 ust. 2, art. 14, art. 15, art. 17 ust. 1 i art. 18 ust. 2 albo wypełniający te obowiązki nienależycie lub nierzetelnie podlega odpowiedzialności zawodowej” (art. 21 ust. 1). O narzędziach przepis nie mówi — obowiązki pozostają te same, czy tłumacz pracuje ze słownikiem, pamięcią tłumaczeniową, czy z modelem językowym.
Co się zmienia realnie
Zmienia się punkt wyjścia. Zamiast pustej strony tłumacz dostaje precyzyjne tłumaczenie z odtworzonym układem, przeniesionymi tabelami i przygotowanymi opisami pieczęci. Praca przesuwa się z pisania na weryfikację.
Weryfikację warto więc zaplanować, a nie zostawić odruchowi: błąd w płynnie brzmiącym zdaniu nie rzuca się w oczy.
Gdzie sprawdzać szczególnie uważnie
Miejsca, w których model może się pomylić, a błąd ma skutki prawne:
- Liczby, daty i numery — przepisywane wiarygodnie, lecz nie zawsze wiernie.
- Nazwy własne i instytucje — model chętnie podaje odpowiednik, którego nie ma.
- Elementy nieczytelne — pokusa uzupełnienia luki prawdopodobnym tekstem.
- Terminologia prawna — pozorne odpowiedniki między systemami prawnymi.
- Formy odmienione w danych osobowych — mianownik bywa rekonstruowany błędnie.
Lingverra oznacza fragmenty nieczytelne jako nieczytelne zamiast je uzupełniać. To rozstrzygnięcie świadome: lepiej zostawić tłumaczowi widoczną lukę do rozstrzygnięcia niż gładkie zdanie, które trzeba wyłapać.
Tajemnica zawodowa i dane osobowe
Obowiązek zachowania w tajemnicy faktów i okoliczności poznanych przy tłumaczeniu wynika wprost z ustawy. Wysłanie dokumentu do przetworzenia poza własnym komputerem jest więc decyzją, którą trzeba podjąć świadomie, a nie odruchowo.
Pytania, które warto zadać każdemu dostawcy narzędzia:
- Gdzie fizycznie odbywa się przetwarzanie i gdzie leżą dane.
- Jak długo dokumenty są przechowywane i czy da się je usunąć wcześniej.
- Czy treść trafia do trenowania modeli.
- Kto po stronie dostawcy ma dostęp do treści i czy jest to rejestrowane.
- Czy istnieje umowa powierzenia przetwarzania danych.
Odpowiedzi powinny wynikać z dokumentów, nie z zapewnień marketingowych. Obowiązek tajemnicy ustawa przypisuje tłumaczowi (art. 14 ust. 1 pkt 2), nie dostawcy narzędzia.
Czego narzędzie nie powinno robić
Dobre narzędzie dla tłumacza przysięgłego nie generuje formuły poświadczającej jako gotowego rozstrzygnięcia, nie wpisuje numeru repertorium i nie sugeruje, że dokument jest gotowy do wydania.
Granica jest prosta: automatyzujemy odtwarzanie, nie poświadczanie. Wszystko, co wiąże się z odpowiedzialnością osoby wpisanej na listę, musi wymagać jej świadomej decyzji.
Jak zorganizować weryfikację
Jedna z metod: przejście dokumentu dwukrotnie, za każdym razem w innym trybie. Najpierw kontrola danych twardych — liczby, daty, nazwiska, numery — z oryginałem obok. Dopiero potem lektura językowa.
Oba przebiegi wymagają innego rodzaju uwagi; przy sprawdzaniu wszystkiego naraz płynność tekstu może przykryć błąd w cyfrze.
Wnioski
Sztuczna inteligencja nie zmienia statusu tłumaczenia poświadczonego ani nie dzieli odpowiedzialności. Zmienia proporcje czasu: mniej odtwarzania, więcej kontroli.
Tłumacz, który to rozumie, zyskuje realnie. Ten, który uzna wersję roboczą za gotowy przekład, prędzej czy później podpisze coś, czego nie sprawdził — i to jego nazwisko będzie w pieczęci.
Przeczytaj też: Dokąd trafia dokument Twojego klienta, gdy tłumaczysz w Lingverra
Przeczytaj też: Darmowy tłumacz online a dokumenty klienta: co mówi regulamin